Chat Logowanie Rejestracja
Estadios

Niesamowity Erling Haaland

Niesamowity Erling Haaland

7 lutego 2020

Ma zaledwie 17 lat a już jest nadano mu wiele przydomków, m.in „fenomen”, „maszyna do strzelania goli”, „następca Roberta Lewandowskiego”. Norweski napastnik Erling Haaland od początku roku robi furorę w niemieckiej Bundeslidze. Aktualnie ma  na swoim koncie już 7 goli, które zdobył w zaledwie 3 meczach (i to wchodząc z ławki), bijąc tym samym rekord najlepszego debiutu w lidze niemieckiej w historii!

To tego dołożył jedną bramkę w pucharze Niemiec. W obecnym sezonie łącznie strzelił już 36(!) bramek. W tym cztery hat-tricki we wszystkich rozgrywkach. Już stał się jednym z „pewniaków” u legalnych bukmacherów w Polsce do zdobycia gola w kolejnym meczu. We wrześniu został też rekordzistą Champions League po tym jak zdołał zdobyć 7 goli w czterech pierwszych meczach. Takiego debiutu w Lidze Mistrzów nikt wcześnie nie miał. Swoją dobrą formę strzelecką Norweg udowadnia także w ligowych zmaganiach. W 14 spotkaniach austriackiej Bundesligi zdobył już 16 goli i dołożył do tego sześć ostatnich podań, co zaowocowało transferem do Borussi Dortmund, gdzie w oka mgnieniu stał się ulubieńcem lokalnych fanów i dał nadzieje na walkę o mistrzostwo do końca sezonu.

Początki kariery

Urodził się w Leeds, ale wychował w norweskim Bryne i tam też rozpoczął karierę. Ciężka praca na treningach zaowocowała, bo w połączeniu ze sporym talentem Haalanda pozwoliła mu zadebiutować w pierwszej lidze już w wieku piętnastu lat. Napastnik nie zgromadził jednak tak wielkiego zainteresowania medialnego z zagranicy co jego kolega z reprezentacji Martin Oedegaard – tak naprawdę do 2019 roku dla świata pozostawał postacią anonimową.

Anonimowy nie był jednak w ojczyźnie. To sprawą ojca – Alfa-Inge'a Haalanda, który też był piłkarzem. Występował w barwach Leeds United To właśnie gra w tym klubie była marzeniem młodego Norwega. Stało się jednak inaczej. Brak zainteresowania klubów z zewnątrz szybko wykorzystało Molde – od kilku lat druga siła w lidze norweskiej. To tam poznał obecnego trenera Manchesteru United i krajową legendę Ole Gunnara Solskjaera, powoli promując nazwisko. Rozwój przebiegał prawidłowo, bo już w sezonie 2018/19 był trzecim strzelcem rozgrywek i stało się jasnym, że czas pomału ruszać na południe.

Wielkiej piłce przedstawił się po raz pierwszy na mundialu U20, gdzie zdobył 9(!) goli w meczu przeciwko Hondurasowi. Po meczu przyznał jednak, że to nie jest jego osobisty rekord, bo w przeszłości udało mu się ustrzelić 13. Pomimo, że ostatecznie nie pomógł swojej drużynie w awansie z grupy (Norwegia przegrała z Urugwajem i Nową Zelandią), wzbudził zainteresowanie wielkich klubów, w tym Juventusu Turyn. Nie było to jednak jeszcze na to czas. Tak uznał sam zawodnik i jego otoczenie, które mocno go wspiera w podejmowaniu odpowiednich decyzji. Bez zbędnego pośpiechu. I tak trafił do Salzburga, gdzie od razu zaczął regularnie grać i, co najważniejsze, regularnie strzelać. I nie przestał do dziś, pomimo, że w między czasie zmienił barwy klubie i przeniósł się do dużo bardziej wymagającej ligi niemieckiej. 

Więcej niż snajper 

Umiejętności Norwega daleko wykraczają jednak poza zdobywanie bramek. Wzorowanie się na Ibrahimoviciu odcisnęło wpływ na stylu Haalanda, zaskakującym jak na piłkarza o takich gabarytach fizycznych. Mimo 194 centymetrów wzrostu i mocnej budowy Erling porusza się zwinnie, niezależenie od tego, czy robi to z piłką przy nodze czy nie. Nieobcy jest mu drybling, minięcie rywala w pełnym biegu, uwolnienie się jednym przyjęciem – słowem to, co lubił robić na boisku także Ibrahimović. W tych aspektach talent Haalanda wydaje się jednak bardziej naturalny. Umiejętności techniczne nie przysłaniają jednak najważniejszej cechy, którą powinien mieć doskonały napastnik – umiejętności odnalezienia się w polu karnym, czyli tzw. „timing”. Nie chodzi tylko o wypracowane sytuacje, o świetne uderzenie głową i umiejętność wykorzystania przewagi w powietrzu... W wypadku młodego Norwega siłą jest instynkt, nos do goli, po tym względem przypomina klasycznego napastnika lat dziewięćdziesiątych

Dodatkowym atutem jest to, że jest lewonożny. Haaland nie ma problemów z oddawaniem groźnych uderzeń także gorszą, prawą nogą, ale to lewa jest jego siłą – prowadzi nią piłkę, to nią potrafi odegrać i stworzyć sobie miejsce do strzału. To ona daje mu przewagę, kolejną po zwinności giganta odmienność od "statystycznego napastnika".

Świetlana przyszłość?

W Dortmundzie nie mieli takiego napastnika od czasów Roberta Lewandowskiego, a przynajmniej tak twierdzi sam Marco Reus. Byli Pierre-Emerick Aubameyang, Ciro Immobile, Paco Alcacer. Ale Haaland zalicza się do najzdolniejszych zawodników w Europie i - co najważniejsze – znajduje się dopiero na początku drogi. Jak dotąd jego kariera przebieg wręcz podręcznikowo i jak tak dalej pójdzie, to z pewnością w niedalekiej przyszłości dołączy do któregoś z gigantów światowego futbolu.

Autor: Ludo | Kategoria: Niemcy, Reprezentacje

ZOBACZ TAKŻE

« wstecz

comments powered by Disqus








Copyright © 2018.estadios.pl
Zaloguj się
Twój login:
Twoje hasło:
Nie pamiętasz hasła?
Zarejestruj się
Login: Wymagane
E-mail: WymaganeZły e-mail
Hasło: Wymagane
Powtórz hasło: WymaganeHasła są niezgodne
Podaj wynik: 13 - 14 = WymaganePodaj liczbę